Nowa pracownia endoskopowa w szpitalu

Od października nasi Pacjenci mogą korzystać z badań w nowej pracowni endoskopowej.

W naszym szpitalu wykonujemy badania z zakresu endoskopii przewodu pokarmowego, zarówno w ramach diagnostyki, ale także w ramach szeroko pojętej endoskopii zabiegowej.

W obrębie procedur endoskopowych oferujemy: gastroskopię diagnostyczną i zabiegową, kolonoskopię. Zabiegi można też wykonać w znieczuleniu ogólnym.

Nowa pracownia pozwoli na rozwój wykonywanych procedur, a przede wszystkim zapewni Pacjentom jeszcze większy komfort.

Zmiana zasad odwiedzin w szpitalu

Z powodu pogarszającej się sytuacji epidemicznej związanej z pandemią SARS-CoV-2 w Polsce, wprowadzamy nowe regulacje dotyczące odwiedzin.

 

Ograniczenia odwiedzin dotyczą pacjentów hospitalizowanych w szpitalu z wyjątkiem pacjentów w stanie zagrożenia życia, pacjentów umierających, porodów rodzinnych oraz w wyjątkowych innych przypadkach za zgodą ordynatora oddziału lub lekarza prowadzącego lub lekarza dyżurnego.

Odwiedziny w powyższych wyjątkowych sytuacjach powinny się odbywać z zachowaniem szczególnych zasad, m.in. osoba odwiedzająca nie może być w okresie izolacji lub kwarantanny. Każda osoba wchodząca na teren szpitala powinna mieć prawidłowo założoną maseczkę ochronną (zakrywająca nos i usta) oraz przeprowadzić dezynfekcję rąk. Więcej informacji u personelu szpitala.

Nowe zasady obowiązują do odwołania.

Szpital św. Rafała z prestiżową nagrodą!

Szpital św. Rafała otrzymał nagrodę w ogólnopolskim konkursie „Bezpieczny Szpital Przyszłości Inspiracje 2020”! Jury uhonorowało projekt prowadzony przez prof. dr. hab. n. med. Ryszarda Czepko: „Zabiegi biopsji guzów mózgu przy użyciu zrobotyzowanego systemu Stealth Autoguide (Medtronic) na oddziale klinicznym neurochirurgii”.

W czwartek 30 września 2021 roku, podczas uroczystej Gali w auli Narodowego Instytutu Geriatrii, Reumatologii i Rehabilitacji Warszawie, wręczono nagrody Bezpieczny Szpital Przyszłości – Inspiracje 2020. Konkurs promuje osoby, instytucje, szpitale, organizacje pozarządowe i firmy działające w ochronie zdrowia, które w mijającym roku szczególnie zasłużyły się dla krzewienia nowych idei, rozwiązań i technologii, wpływając na zwiększanie bezpieczeństwa pacjentów i pracowników szpitali.

Szpital św. Rafała w Krakowie otrzymał III miejsce w prestiżowej kategorii „Innowacje w szpitalu – medycyna – nowatorskie metody leczenia”. Wyróżniony projekt to „Zabiegi biopsji mózgu przy użyciu zrobotyzowanego systemu Stealth Autoguide (Medtronic) na oddziale klinicznym neurochirurgii”, który przeprowadził prof. dr hab. n. med. Ryszard Czepko.

Nagrodę odebrała Katarzyna Palarska, dyrektor szpitala: – Gratulacje i podziękowania kieruję do Zespołu a szczególnie dla Pana Prof. dr hab. n. med. Ryszarda Czepko i dla Kierownika ds. Rozwoju Szpitala Pani Żanety Brągiel, nie tylko za innowacyjny projekt, który zyskał uznanie kapituły, ale za codzienną pracę na rzecz Pacjentów, niezwykłe zaangażowanie oraz wdrażanie rozwiązań, które zapewniają opiekę i leczenie na najwyższym poziomie. Dziękuję również Prezesowi Scanmed S.A. Panu Hubertowi Bojdo, za nieustanne wsparcie naszych działań w trosce o zdrowie i życie naszych Pacjentów – mówi.

Oddział kliniczny neurochirurgii w Szpitalu św. Rafała jest jednym z pierwszych ośrodków neurochirurgicznych w Polsce, który wykonał biopsję z użyciem robota. Wykorzystana metoda zapewnia precyzję, dokładność i powtarzalne wyniki, a ponadto skraca i w istotny sposób ułatwia neurochirurgowi wykonanie zabiegu.

System Stealth Autoguide (Medtronic) oferuje łatwą regulację dzięki niewielkim rozmiarom i ramieniu pozycjonującemu. Zapewnia wizualizację podczas całej procedury, nawet podczas nawiercania otworu trepanacyjnego. Jest bardzo intuicyjny, umożliwia szybką i łatwą konfigurację.

Przewodniczącym kapituły oraz patronem honorowym jest dr Marek Tombarkiewicz, dyrektor Instytutu Geriatrii, Reumatologii i Rehabilitacji.

Patronat honorowy nad Inspiracjami 2020 objęli również p.o. prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia Filip Nowak oraz dyrektor Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego – PZH – Państwowego Instytutu Badawczego dr hab. n. o zdrowiu Grzegorz Juszczyk.

15-kilogramowy guz jajnika: przestroga, że warto robić regularne badania

Lekarze z krakowskiego Szpitala św. Rafała usunęli 50-letniej pacjentce guz o wadze 15 kg. Jak nie dopuścić do takiego rozrostu i złośliwych zmian oraz w jakich sytuacjach koniecznie się badać? – wyjaśnia dr Paweł Gruszecki, specjalista położnictwa i ginekologii onkologicznej, który przeprowadził operację.

 

Usunął pan pacjentce guz jajnika ważący prawie 15 kg. Jak to możliwe, że nie poczuła się wcześniej zaniepokojona i pozwoliła, żeby urósł do takich rozmiarów?

Zmiany nowotworowe najczęściej nie są bolesne, czasami powodują wzdęcia, nudności czy też dyskomfort w jamie brzusznej, a dolegliwości te łatwo można zignorować winiąc za to stresujący tryb życia czy posiłek zjedzony w biegu. Podobnie było też w tym przypadku. Moja Pacjentka zauważyła przyrost wagi, ale zignorowała go uważając, że jest to spowodowane typowym dla dojrzałego organizmu zachowaniem. Niejednokrotnie przecież można usłyszeć, że po 50-tce zmienia się sylwetka, waga, przyzwyczajenia. Ten stereotyp plus brak regularnych kontroli u ginekologa były ostatecznymi punktami, które spowodowały tak późną diagnozę i w konsekwencji rozległą operację. Szczęśliwie guz u tej Pacjentki okazał się zmianą łagodną, ale i tak ważna jest czujność, jeśli chodzi o wszelkie niepokojące objawy oraz coroczna wizyta u ginekologa wraz z badaniem USG.

Jak długo trwała operacja przy takim rozroście guza i czy była skomplikowana?

Sama operacja była krótka, trwała ok. 40 minut. Niestety przy tak dużym guzie, musieliśmy wykonać rozległe cięcie brzuszne, co kwalifikuje zabieg jako znacznie bardziej inwazyjny. Równocześnie jest to większe obciążenie dla Pacjentki i dłuższa rekonwalescencja trwająca od 4 do 6 tygodni. W porównaniu do zabiegów laparoskopowych czas ten jest 2-3 razy dłuższy. Uważam, że powinno to być dobrą motywacją dla kobiet, które mają obawy przed wizytą, bądź z jakiegoś powodu ją odwlekają.

Jakie jeszcze symptomy powinny skłonić kobiety do wizyty u ginekologa?

Nie należy lekceważyć uczucia dyskomfortu w jamie brzusznej, problemów z apetytem czy też dolegliwości bólowych podbrzusza. Sygnałem ostrzegawczym powinny być również bolesne miesiączki, które mogą wskazywać na endometriozę. Zdarza się też, że guz rośnie i wcale nie daje o sobie znać. Dlatego dobrze jest też około raz w roku przeprowadzać profilaktycznie badanie USG przezpochwowe.

 

Guz jajnika brzmi złowrogo i może budzić obawy u wielu kobiet. Uspokójmy jednak nasze pacjentki, że nie zawsze oznacza to nowotwór.

Oczywiście! Nowotwór o jakim większość z nas myśli jest dużym uproszczeniem słownym. Każda nowo tworząca się zmiana jest nowotworem, ale tylko nieliczne są rakiem. To kwestia definicji. Wracając do pytania, jest wiele zmian w obrębie układu rozrodczego, które umiemy z powodzeniem wyleczyć, chociażby torbiele o łagodnym przebiegu. Są też zmiany o granicznej złośliwości, a na końcu te, których boimy się najbardziej – nowotwory złośliwe, wymagające operacji i chemioterapii, nie wspominając o wpływie tak ciężkiej choroby na psychikę Pacjentek.

Czy guz jajnika może się odnawiać?

Przy wczesnym wykryciu zmiany i jej radykalnym usunięciu, ryzyko wznowy jest niewielkie. W stadiach bardziej zaawansowanych, pomimo stosowania różnych rodzajów terapii, trzeba liczyć się z częstszymi nawrotami.

Czy są znane przyczyny występowania guzów jajników?

Na pewno jest grupa Pacjentek obciążonych genetycznie – to nosicielki genów BRCA1 i BRCA2, które to mutacje zwiększają ryzyko zachorowania na nowotwory piersi oraz jajników. Na występowanie nowotworów jajnika mogą mieć też wpływ inne czynniki, jak stymulacja owulacji w rozrodzie wspomaganym, bezdzietność, otyłość, ale również okoliczności niezależne od kobiet, jak np.: endometrioza czy zespół policystycznych jajników. Na zachorowanie bardziej są narażone panie, które nie rodziły, bo w tym przypadku częściej w ciągu ich życia przebiega tzw. cykl jajnikowy związany z dojrzewaniem komórek jajowych, co może powodować kumulowanie się nieprawidłowych zmian w komórkach, mogące skutkować wystąpieniem nowotworu złośliwego.

Czy Polki odwiedzają ginekologów wystarczająco często, czy robią to tylko jak już nie mają wyjścia, bo dręczy je jakiś dokuczliwy intymny problem?

Świadomość u kobiet młodych, do 50-tego roku życia jest duża, korzystają one z wizyt u lekarza i badają się regularnie. Największy problem dostrzegam u Pacjentek powyżej wspomnianego wieku – wtedy też przypada szczyt zachorowań na wiele nowotworów złośliwych, w tym raka jajnika. Panie przestają przychodzić, ponieważ wydaje im się, że w tym wieku nie jest to już konieczne. Tymczasem ryzyko występowania nieprawidłowych zmian nie kończy się wraz z zakończeniem miesiączkowania czyli menopauzą, lecz jest nawet odwrotnie, gdyż wtedy ryzyko to wzrasta. I dlatego konsekwentnie przypominam o wizytach kontrolnych i badaniach USG.

Lek. med. Paweł Gruszecki studiował na Wydziale Lekarskim Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz na Uniwersytecie Medycznym w Wiedniu. Specjalizację w dziedzinie ginekologii i położnictwa oraz ginekologii onkologicznej uzyskał w Niemczech. Pracował w Szpitalu Klinicznym Uniwersytetu w Halle w Bernburgu. W Szpitalu Klinicznym Charité w Cottbus pełnił funkcję zastępcy ordynatora oraz koordynatora Centrum Ginekologii Onkologicznej. Obecnie pracuje w Szpitalu Św. Rafała w Krakowie. Jego zainteresowania to chirurgia mało inwazyjna w ginekologii oraz leczenie nowotworów ginekologicznych zarówno z wykorzystaniem laparoskopii, jak i rozległe operacje brzuszne. Stale podnosi swoje kwalifikacje uczestnicząc w kursach i konferencjach. 

Dr n. med. Dawid Sobański dołącza do zespołu

Miło nam poinformować, że dr n. med. Dawid Sobański, specjalista neurochirurg, dołącza do naszego zespołu.

 

Doktor zajmuje się diagnostyką i leczeniem w zakresie neuroonkologii, neurochirurgii naczyniowej, chirurgii podstawy czaszki oraz chirurgii kręgosłupa. W leczeniu pacjentów preferuje metody nowatorskie i małoinwazyjne. Swoje doświadczenie zbierał w ośrodkach w kraju oraz za granicą.

Mała plamka, która mocno zaburza widzenie

AMD, czyli zwyrodnienie plamki związane z wiekiem, utrudnia nam codzienne czynności: czytanie, pisanie, czy spoglądanie przez wizjer. Jak spowolnić proces niszczenia centralnego obszaru  naszego widzenia? – odpowiada dr Dominika Pagacz, ordynator Oddziału Chirurgii Plastycznej i Okulistyki w Szpitalu Św. Rafała w Krakowie.

 

AMD (Age-related macular degeneration) czyli zwyrodnienie plamki związane z wiekiem to choroba, która dotyka osoby w dojrzalszym wieku. O jakim przedziale wiekowym mówimy? Czym się objawia ta choroba?

Dr Dominika Pagacz: – Zwyrodnienie plamki to choroba, która dotyka osoby po 50. roku życia, ze szczytem zachorowalności w grupie 70+. W tej grupie wiekowej choroba ,w różnej formie, dotyka ok. 30% pacjentów. Patrząc jednak na ostatnie lata uważam, że należałoby zmodyfikować tę definicję, ponieważ coraz częściej dotyczy pacjentów nawet 40-kilkuletnich. Choroba dotyczy  głównie krajów wysokorozwiniętych, pojawia się częściej u kobiet . Nie do końca jest rozpoznane, jakie czynniki ją wywołują, ale na pewno są to wiek, palenie papierosów, nadciśnienie tętnicze, nieprawidłowy poziom cholesterolu czy tez różne schorzenia układu krążenia.

Zwyrodnienie dotyka centralnej siatkówki, czyli obszaru, który odpowiada za to, co dzieje się właśnie w centralnym polu naszego widzenia. Kiedy piszemy, czytamy, czy wykonujemy precyzyjne czynności, koncentrujemy wzrok na małym obszarze, który przy tej chorobie ulega zniszczeniu. 

 

Jakie są rodzaje tej choroby?

AMD występuje w dwóch postaciach: niewysiękowej ( suchej )  i wysiękowej (mokrej). W pierwszym przypadku mamy do czynienia z  różnego typu zwyrodnieniami siatkówki. W drugiej dodatkowo pojawiają się  nieprawidłowości naczyniowe. Rozwija się  podsiatkówkowa błona, która jest stworzona z patologicznych naczyń, rozrastających się w obrębie plamki, prowadzących do jej destrukcji. Forma mokra występuje rzadziej , może mieć jednak bardzo gwałtowny przebieg prowadzący do znacznego pogorszenia widzenia  w ciągu kilku dni.

W pierwszej fazie choroba może być bezobjawowa i rozwijać się przez kilka lat. Zdarza się, że postępuje niesymetrycznie najpierw dotykając tylko jedno oko, a dopiero po jakimś czasie także drugie. Czasem nie dostrzegamy choroby pierwszego oka, ponieważ widzenie przejmuje oko zdrowe. Osoba, której wydaje się, że wszystko jest w porządku, zaczyna zauważać problem w zupełnie przypadkowych sytuacjach, jak chociażby przy spoglądaniu przez wizjer.

 

Jakie objawy powinny nas zaniepokoić i skłonić do pilnej wizyty u okulisty?

Najczęstsze symptomy choroby plamki to obniżenie ostrości widzenia i metamorfopsje, czyli zniekształcenia obrazu. Podczas czytania może nam się na przykład wydawać, że litery się wykrzywiają, wywracają jedna na drugą. Czasem pacjenci patrząc na prostą linię, chociażby framugę, czy narożnik, mają wrażenie, że krzywi się i faluje. Pojawia się też ciemna plama w centrum widzenia.

Przy zwyrodnieniu plamki teoretycznie nie można mówić o całkowitej ślepocie, bo siatkówka obwodowa działa prawidłowo. Natomiast uszkodzone jest centralne widzenie,  konieczne  do wykonywanie precyzyjnych czynności. Jak to przejawia się na co dzień? Większość osób nie ma problemu z poruszeniem się po domu, czy wyjściem na zakupy, ale już sprawdzenie ceny na opakowaniu, czy odczytanie godziny na zegarku jest bardzo trudne.

 

W jaki sposób przebiega diagnoza oraz późniejsze leczenie?

Rozpoznanie AMD  stawiamy na podstawie badania okulistycznego , pomocne jest też badanie OCT (Optyczna Koherentna Tomografia ) angio-OCT oraz  angiografia fluoresceinowa. Warto podkreślić, że leczenie nie ma charakteru przyczynowego, a wszystkie leki jedynie opóźniają postęp choroby. Bardzo ważne jest stosowanie diety bogatej w nienasycone kwasy tłuszczowe i dużą ilość warzyw z zieloną skórką( ze względu na zawartość luteiny i zeaksantyny)  za to ograniczającej tłuszcze zwierzęce i żywność wysokoprzetworzoną. Istotne jest także dostarczanie antyoksydantów jak witamina C, E, cynk, selen. Należy znacznie ograniczyć, a najlepiej rzucić palenie. Ponadto wykonujemy iniekcje anty-VEGF – to preparaty, które niszczą nieprawidłowe naczynia rozwijające się w przestrzeni podsiatkówkowej. W Szpitalu Św. Rafała prowadzimy program lekowy AMD preparatami aflibercept (Eylea) i ranibizumab  (Lucentis), podawanymi w postaci iniekcji do wnętrza oka. Program jest całkowicie finansowany przez NFZ. Poza programem prowadzimy iniekcje leku bewacizumab ( Avastin), która także jest darmowa dla pacjentów. Wykorzystujemy również iniekcje brolucizumabu( Beovu)- na razie nie jest jeszcze refundowany przez NFZ. Ze względu na charakter choroby zapewniamy pacjentom szybki dostęp do diagnostyki i leczenia wysiękowego AMD.

 

Czy jest szansa na całkowite odwrócenie tej zmiany, czy tylko na zahamowanie tempa jej rozwoju?

Podawane leki  nie uzdrowią pacjenta, bo jest to choroba nieuleczalna, natomiast ją spowalniają. Dlatego w momencie kwalifikacji do programu pacjent ma przyznawane leczenie bezterminowo. To bardzo złożona choroba, dlatego może się tak zdarzyć, że podawanie zastrzyków nie przyniesie oczekiwanych efektów, a choroba nadal będzie  szybko postępować. Należy pamiętać, że lek eliminuje tylko  jeden z elementów tej  choroby , czyli zmniejsza obrzęk siatkówki poprzez częściowe niszczenie  neowaskularnej błony podsiatkówkowej , natomiast  nie ma wpływu na inne powikłania występujące w wysiękowym AMD.

 

W jakich jeszcze jednostkach chorobowych warto stosować iniekcje?

Są bardzo istotne także przy retinopatii cukrzycowej, kiedy w obrębie siatkówki następują zmiany związane z tą chorobą. W zasadzie nie ma pacjenta, którego z biegiem lat nie dotykają zmiany cukrzycowe w oku. Dużo zależy od tego, w jakiej mierze przestrzega on zaleceń przy tej chorobie, czy stosuje odpowiednią dietę, ma wyrównaną glikemię – jeśli tak, to  do pogorszenie widzenia zachodzi dużo później. Natomiast jeśli nie stosuje się do zasad, źle się odżywia, to cały proces może pójść znacznie szybciej. Pojawi się problem okulistyczny, z którym wprawdzie jesteśmy w stanie sobie  do pewnego momentu poradzić, ale gdy raz się zacznie, będzie nawracał w coraz trudniejszej formie. To może prowadzić do odwarstwienia siatkówki, a w efekcie nawet do całkowitej utraty widzenia. W Szpitalu Św. Rafała zapewniamy pacjentom cukrzycowym kompleksowe leczenie preparatami anty-VEGF w zastrzykach i dodatkowo wspieramy proces laseroterapią.

Inne choroby, przy których stosowane są iniekcje to zakrzepy żylne naczyń siatkówki. Często wiążą się one z innymi ogólnymi schorzeniami, na które cierpi pacjent, m.in. z nadciśnieniem, miażdżycą, czy cukrzycą. Zdarza się, że jest tego nieświadomy, dlatego zakrzep w siatkówce powinien potraktować jako sygnał alarmowy, żeby się przebadać i mówiąc potocznie jest to „szczęście w nieszczęściu”. Wprawdzie sieje on ogromne spustoszenie w obrębie oka i powoduje nieodwracalne zmiany, ale zakrzepy lubią nawracać i następnym razem bez właściwej diagnozy i leczenia mogłyby  się pojawić w obrębie większego naczynia, powodując  znaczne pogorszenie ogólnego stanu zdrowia pacjenta.

Lek. med. Dominika Pagacz, specjalista okulistyki, ordynator Oddziału Chirurgii Jednego Dnia (z pododdziałem Okulistyki i Chirurgii Plastycznej) w Szpitalu Św. Rafała w Krakowie. Specjalizuje się w zakresie schorzeń centralnej siatkówki, zeza i niedowidzenia oraz okuloplastyki.

Dyskopatia kręgosłupa – jak wrócić do życia bez bólu?

Niedowład czy zaburzenia zwieraczy, to dzwonek alarmowy, żeby natychmiast zgłosić się do lekarza. W takiej sytuacji każdy dzień jest istotny, żeby móc wrócić do dawnej sprawności – mówi dr n. med. Bartosz Godlewski, specjalista neurochirurg ze Szpitala Św. Rafała w Krakowie.

 

Dyskopatia kręgosłupa to coraz powszechniejsze schorzenie. Można powiedzieć, że to nasza przypadłość cywilizacyjna. Na czym konkretnie polega?

Dr n. med. Bartosz Godlewski: – Przepuklina jądra miażdżystego to przemieszczenie się fragmentu dysku poza miejsce, gdzie typowo powinien się znajdować powodujące ucisk na elementy nerwowe i związane z tym dolegliwości.  Najczęstsze dyskopatie to lędźwiowa i szyjna – w zależności od rodzaju inaczej się objawiają. Przy pierwszej odczuwamy silny ból w okolicy lędźwiowej, który często promieniuje do kończyny dolnej. W ciężkich przypadkach dodatkowo występują zaburzenia ruchomości kończyn czyli niedowład – pacjent może mieć problem z utrzymaniem ciężaru ciała próbując stanąć na palcach lub piętach. Dyskopatia szyjna najczęściej objawia się tzw. rwą szyjno-ramienną, czyli bólem odcinka szyjnego kręgosłupa, karku z promieniowaniem wzdłuż kończyn górnych, może występować także drętwienie i mrowienie palców oraz trudności z wykonywaniem precyzyjnych ruchów.

 

Jakie są przyczyny dyskopatii? Czy to nagła przypadłość, czy raczej schorzenie, na które długo pracujemy naszymi codziennymi nawykami?

Siedzący tryb życia, praca biurowa, przebywanie wiele godzin w jednej pozycji, brak odpowiedniej  aktywności fizycznej przyczyniają się do występowania dyskopatii. Dyskopatia może być również skutkiem stanów zwyrodnieniowych, jakie powstają w wyniku urazów kręgosłupa. Do urazów tych może dojść podczas uprawiania sportu – wyczynowo lub amatorsko, w różnych dyscyplinach, szczególnie, kiedy podejmuje się intensywną aktywność bez uprzedniego przygotowania fizycznego lub wykonując ćwiczenia znacznie obciążające kręgosłup.

Czy wiek zwiększa ryzyko schorzenia?

Szczyt zachorowalności przypada w 4 i 5 dekadzie życia, ale może wystąpić również w młodszym wieku.  

Wraz z wiekiem obserwuje się więcej zmian zwyrodnieniowych w obrębie kręgosłupa, pojawiają się inne choroby kręgosłupa takie jak np. wąski kanał kręgowy, który rozpoznajemy najczęściej po 60 roku życia.

 

Kiedy osoba, która cierpi z powodu zwyrodnienia kręgosłupa, powinna zwrócić się o pomoc do specjalisty?

Jeżeli są to dolegliwości bólowe, odczuwamy zdrętwienie lub mrowienie kończyny powinniśmy zacząć od leczenia zachowawczego, zastosować leki przeciwbólowe i przeciwzapalne. Jeżeli dolegliwości utrzymują się dłużej niż 2-3 tygodnie powinniśmy zgłosić się do specjalisty. Natomiast jeśli dodatkowo występuje niedowład, problemy z ruchomością  albo zaburzenia zwieraczy, nie ma na co czekać. W takiej sytuacji powinna zapalić się lampka alarmowa. Tutaj liczy się każdy dzień, należy udać się na konsultację do specjalisty, wykonać odpowiednie badania. Im szybciej to zrobimy, tym większa jest szansa na powrót do zdrowia. Kiedy to odkładamy, bagatelizujemy objawy, osiągnięcie dawnej sprawności fizycznej może być bardzo trudne, a czasem nawet już niemożliwe. Warto szybko wykonać odpowiednie badania obrazowe, najczęściej rezonans magnetyczny kręgosłupa i następnie poddać się leczeniu.

 

Jak przebiega proces leczenia? Czy decydując się na zabieg, musimy przygotować się na długą hospitalizację?

Na początku stosujemy leczenie zachowawcze: podajemy leki przeciwbólowe, przeciwzapalne oraz leki rozluźniające mięśnie. Początkowo, przy ostrych dolegliwościach bólowych nie jesteśmy w stanie rozpocząć odpowiedniego leczenia fizjoterapeutycznego, dopiero po ustąpieniu stanu ostrego rozpoczynamy zajęcia z fizjoterapeutą, rehabilitację. W przypadku utrzymywania się dolegliwości powinno wykonać się badanie rezonansu magnetycznego, jest to badanie, które pokazuje nam dokładnie wszystkie struktury kręgosłupa i pozwala stwierdzić, co jest przyczyną dolegliwości.

Najczęstsze metody operacyjnego leczenia dyskopatii to mikrochirurgiczna lub endoskopowa discektomia, obie metody są porównywalne, dają podobne wyniki, są metodami małoinwazyjnymi i pozwalają na bardzo szybkie pozbycie się dolegliwości, powrót do zdrowia, pracy. Średni czas hospitalizacji to 3-4 dni.  

 

Załóżmy, że jestem już po operacji. Jak długo muszę czekać na poprawę? Czy to kwestia dni, tygodni, czy nawet miesięcy?

W przypadku ostrej dyskopatii, przepukliny jądra miażdżystego powodującej ucisk na struktury nerwowe dolegliwości bólowe ustępują niemal natychmiast po wykonanym zabiegu. Jednego dnia pacjent cierpi, a drugiego obserwujemy ewidentną poprawę, pacjent jest uruchomiony, porusza się samodzielnie, może szybko wrócić do normalnego życia, do pracy, uprawiania sportu.

 

Czy istnieje ryzyko, że po zabiegu schorzenie powróci, a z nim także ból i cierpienie?

Stuprocentowej pewności nie ma, zdarzają się dyskopatie nawrotowe, ale jest to sytuacja, która występuje rzadko. Czasami pacjenci pytają, czy skoro usunęliśmy wadliwy fragment dysku, to wystarczy do końca życia. Nie możemy tego zagwarantować, ale ryzyko, że ten stan się ponowi jest niewielkie.

 

W internecie można znaleźć wiele porad odnośnie diety, która pomaga uniknąć dyskopatii. Zgodnie z zaleceniami powinna być bogata wapń i białko.

Moim zdaniem powinniśmy przede wszystkim dbać o odpowiednią aktywność fizyczną, unikać długotrwałej pracy siedzącej, przebywania wiele godzin w jednej pozycji. Oczywiście otyłość i związane z tym obciążenie kręgosłupa nie jest korzystne, ale dieta jako metoda zapobiegania dyskopatii wydaje się mieć mniejsze znaczenie.

 

Lekarze rożnych specjalności po roku home office zwracają uwagę, że dostrzegają już u swoich pacjentów efekt pandemii, np. pogorszenie wzroku, dodatkowe kilogramy. Czy zauważa Pan podobny negatywny wpływ na nasze kręgosłupy?

Długotrwała praca siedząca, przebywanie wiele godzin w tej samej pozycji, brak ruchu maja niekorzystny wpływ na nasz kręgosłup. Nie dostrzegam bezpośredniego przełożenia pod względem ilości pacjentów, zauważam za to u moich pacjentów inną tendencję. Wiele osób po miesiącach zmniejszonej aktywności rozpiera energia, chęć zrobienia czegoś ze sobą, czekają, żeby pójść na basen, siłownię. Jest to oczywiście dobre podejście, ale nakłaniam ich, aby robili to stopniowo, rozsądnie. Jeśli ktoś nagle po długiej przerwie zacznie nagle podnosić ciężary, podejmuje intensywną aktywność bez uprzedniego przygotowania fizycznego, wykonuje ćwiczenia znacznie obciążające kręgosłup może przedobrzyć i uzyskać skutek przeciwny do zamierzonego.

Dr n. med. Bartosz Godlewski, specjalista neurochirurg kierujący Pododdziałem Kręgosłupa w ramach Oddziału Ortopedycznego w Szpitalu Św. Rafała w Krakowie. Ukończył studia na Wydziale Lekarskim Wojskowej Akademii Medycznej w Łodzi, następnie uzyskał specjalizację w dziedzinie neurochirurgii pracując w Klinice Neurochirurgii i Chirurgii Nerwów Obwodowych Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego im. WAM w Łodzi. W 2007 roku uzyskał stopień naukowy doktora nauk medycznych po obronie pracy dotyczącej chirurgicznego leczenia choroby dyskowej kręgosłupa szyjnego. W latach 2011-2012 odbył staż naukowy na Oddziale Neurochirurgii Szpitala Uniwersyteckiego w Melbourne (Department of Neurosurgery. The Royal Melbourne Hospital. The University of Melbourne). Członek Polskiego Towarzystwa Chirurgii Kręgosłupa.

Guz przysadki można skutecznie leczyć

– Operacje guzów przysadki niosą za sobą niskie ryzyko. Obecnie stosowane metody sprawiają, że są bezpieczne i dają dobre wyniki. Właściwa diagnoza i skuteczne leczenie pozwalają wrócić do wcześniejszego trybu życia – mówi prof. dr hab. n. med. Ryszard Czepko, Ordynator Oddziału Klinicznego Neurochirurgii w Szpitalu Św. Rafała w Krakowie.

27 maja 2021

Czym jest guz przysadki i jakie są jego typowe objawy? Kiedy powinniśmy zgłosić się do lekarza?
Guzy przysadki to przeważnie niezłośliwe nowotwory, które powstają z komórek dokrewnych jej przedniego płata. Przysadka jest zlokalizowana w centrum czaszki, w samym środku głowy. U zdrowego człowieka zajmuje ok. 1-1,5 cm. To centrum dowodzenia gospodarką hormonalną organizmu i dlatego jest dobrze chronione przez naturę za pomocą obramowań kostnych.
Gdy jednak dochodzi do rozrostu patologicznie zmienionych komórek, ta przestrzeń może się powiększać. Mogą powstawać guzy małe do średnicy 1 cm, czyli mikrogruczolaki, albo takie o średnicy powyżej 1 cm do nawet 5 cm – to tzw. makrogruczolaki. W przypadku guzów wolno rosnących, zwiększanie objętości może trwać latami.
Jeśli chodzi o objawy, to przybierają dwie postacie. Pierwsza to nadmierne, patologiczne wydzielanie hormonów i związane z tym symptomy. Druga to coraz większy nacisk na nerwy wzrokowe, co powoduje postępujące zaburzenia widzenia. Czasem oba rodzaje tych objawów występują jednocześnie i skłaniają pacjenta do wizyty u lekarza.

A co jeśli czujemy się dobrze? Możemy czuć się bezpieczni?
Zdarza się, że na pewnym etapie nie ma żadnych objawów. Szacuje się, że ok. 8 do 10 proc. osób ma mikrogruczolaki, które nie dają o sobie znać i są wykrywane przy okazji innych badań, a czasem nawet dopiero przy okazji sekcji zwłok. Nie należy obawiać się przypadkowo wykrytego, nieaktywnego mikrogruczolaka.

Załóżmy, że pacjent zgłosił się do lekarza, otrzymał rozpoznanie. Jak dalej wygląda proces leczenia?
Istnieją metody leczenia zachowawczego, farmakologicznego, czyli po prostu za pomocą tabletek. Całkowite wyleczenie nowotworu przysadki w ten sposób jest możliwe wyłącznie w przypadku guza objawiającego się nadmiernym wydzielaniem prolaktyny, co prowadzi do zahamowania miesiączki i wycieku z piersi. Ta metoda jest skuteczna u wielu pacjentek. Natomiast w przypadku innych gruczolaków, na przykład związanych z nadprodukcją hormonu wzrostu (somatotropiny), ACTH, czy TSH leczenie farmakologiczne ma znaczenie przeważnie wspomagające. Okresowo zmniejsza wydzielanie danego hormonu, ale i tak konieczne jest leczenie operacyjne. Należy pamiętać, że około 50 proc. makrogruczolaków przysadki jest nieaktywnych hormonalnie i w takich przypadkach także niezbędna jest operacja, gdyż powodują one zaburzenia widzenia. Plus takiej metody jest taki, że poprawa wzroku następuje natychmiastowo.

Dla większości z nas informacja o konieczności przeprowadzenia operacji mózgu jest przerażająca. Czy możemy uspokoić pacjentów, że dzięki zaawansowaniu medycyny, to w pełni bezpieczna procedura?
Mogę zapewnić, że dzięki stosowanym metodom są to operacje niskiego ryzyka. Mniej więcej 25-35 lat temu nastąpiła gwałtowna poprawa ich bezpieczeństwa. Stało się to dzięki rozpowszechnieniu techniki usuwania guzów nie przez otwarcie czaszki, ale od dołu przez przewód nosowy i zatokę klinową, co pozwala nam się dostać do siodła tureckiego, gdzie znajduje się gruczolak. W ten sposób można zoperować nawet do 95% pacjentów z guzami przysadki. Powikłania zdarzają się bardzo rzadko, a cały proces przebiega w krótkotrwałym znieczuleniu ogólnym. Wykorzystuje się do niego mikroskop operacyjny, który dzięki trójwymiarowemu obrazowi, pozwala nam rozróżnić guza i bezpiecznie go usunąć z zachowaniem nienaruszonych struktur nerwowych i naczyniowych. Inny sposób to operacja z użyciem endoskopu, gdzie zmiany widzimy na monitorze w jakości HD. Obie techniki nieco są różnią, ale w obu pokonujemy taką samą drogę, a wyniki są porównywalne i równie wartościowe. Co najważniejsze: w większości przypadków efektem jest wyleczenie.

Czy pacjent, który przejdzie całą ścieżkę leczenia może czuć się spokojny, czy też może spodziewać się przerzutów lub remisji choroby?
Guzy przysadki nie dają przerzutów. Czasem natomiast można obserwować odrost guza albo powiększanie się jego resztek. W takiej sytuacji pacjent przez kilka lat jest pod stałą kontrolą ambulatoryjną, neurologiczną i endokrynologiczną. To pozwala nam wykryć niepokojące zmiany w odpowiednim czasie i jeśli są do tego wskazania, ponownie przeprowadzić zabieg albo nawet dwa.

A co z osobami, które szczęśliwie nie mają podobnych komplikacji? Czy mogą odetchnąć z ulgą, czy w ich przypadku regularne badania także są konieczne?
Zalecamy, aby przez pięć lat po operacji regularnie – raz na rok, raz na dwa lata – wykonywały rezonans magnetyczny z kontrastem. Dzięki temu możemy sprawdzać czy sytuacja jest stabilna. To jest rozsądny okres z punktu widzenia bezpieczeństwa onkologicznego, który pozwala wykluczyć zagrożenia.

Jak zachowują się pacjenci, którzy dowiadują się, że mają guza przysadki? Czy od razu szukają pomocy, czy też odpychają od siebie tę myśl, odsuwając jednocześnie proces leczenia?
Kiedy jest już rozpoznanie, bardzo rzadko się zdarza, żeby ktoś nie chciał się zgodzić na zaproponowane leczenie. Raczej nie dochodzi do odwlekania go w czasie. Inną kwestią jest niewłaściwa diagnoza. Zdarza się tak na przykład przy guzach związanych z nadprodukcją hormonu wzrostu. Na pierwszy rzut oka widać, że zmienił się wygląd pacjenta: dochodzi do akromegalii, objawiającej się, m.in. zwiększeniem obrysów twarzy, żuchwy, nosa, czy przerostu dłoni, a mimo tych typowych objawów u pacjentów mylnie rozpoznawane są zmiany stawowe. To oznacza nieodpowiednie leczenie. Takie sytuacje obserwuję nie tylko w Polsce, ale też za granicą także jest to powtarzany błąd.

Czy pacjenci po usunięciu guza przysadki mózgowej mogą wrócić do normalnego życia: intensywnie pracować, uprawiać sport, jeździć na wyprawy? Czy też muszą radykalnie zmienić tryb funkcjonowania i bardziej się oszczędzać?
Zdecydowanie mogą robić to, co wcześniej. Z reguły pobyt w szpitalu trwa od 2 do 4 dni. Potem pacjent najczęściej ma miesiąc zwolnienia lekarskiego, bo operacja – mimo że mało inwazyjna – jest dużym przeżyciem. Następnie zgodnie z zaleceniami musi stawiać się na kontrole endokrynologiczne, przyjmować leki poprawiające wydajność hormonalną albo nie – w zależności od stanu hormonalnego przysadki.

Na forach internetowych można znaleźć wypowiedzi pacjentów, że po operacji guzów przysadki cierpią na zanik smaku i węchu. Czy takie skutki uboczne są częste, czy to raczej promil przypadków?
Przy prawidłowo przeprowadzonej operacji przezklinowej takie objawy nie powinny występować. Może się to natomiast zdarzyć w przypadku operacji przez otwarcie czaszki, jeżeli zajdzie taka konieczność. Należy pamiętać, że choć usuwanie guza jest procedurą dobrze znoszą przez pacjentów, po stronie lekarzy wymaga dużego doświadczenia, właśnie po to, żeby eliminować skutki uboczne. W miarę upływu lat neurochirurg redukuje liczbę powikłań, uzyskując powtarzalnie dobre wyniki dzięki nabytemu doświadczeniu. Dlatego przestrzegam przed zgłaszaniem się na operację tam, gdzie jest ich przeprowadzanych tylko kilka rocznie. W Szpitalu Św. Rafała mamy w tym okresie ok. 30-40 – realizujemy je w ramach pakietu onkologicznego. Dzięki temu leczenie jest w pełni refundowane i prowadzone w trybie bezkolejkowym. Jesteśmy przygotowani na więcej i na to, by pomagać jeszcze większej liczbie pacjentów.

Prof. dr hab. n. med. Ryszard Czepko, specjalista neurochirurg i neurotraumatolog, ordynator Oddziału Klinicznego Neurochirurgii Szpitala Św. Rafała. Zajmuje się neurochirurgią naczyniową i onkologiczną mózgu oraz neurochirurgią kręgosłupa. W leczeniu pacjentów wykorzystuje nowoczesne metody leczenia, w tym techniki mikrochirurgiczne i małoinwazyjne. Odbył liczne staże i kursy szkoleniowe w wiodących ośrodkach na świecie (m.in. w Utrechcie, Hanowerze, Freiburgu i Montrealu). Przez 34 lata swojej działalności praktycznej i naukowo-badawczej w oddziałach neurochirurgicznych przedstawiał swoje dokonania na ponad 150 sympozjach i kongresach w kraju i za granicą. Członek Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Neurochirurgów. Członek Europejskiego Związku Towarzystw Neurochirurgicznych (EANS).

Ordynator Anestezjologii i Intensywnej Terapii z tytułem dr n.med.

Z przyjemnością informujemy, iż Ordynator Oddziału Klinicznego Anestezjologii i Intensywnej Terapii dr n. med. Jarosław Pawlik uzyskał stopień doktor nauk medycznych.

 

Dr n. med. Jarosław Pawlik jest absolwentem Wydziału Lekarskiego Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego. W latach 2006-2012 odbył szkolenie specjalizacyjne w Klinice Anestezjologii i Intensywnej Terapii 5 Wojskowego Szpitala Klinicznego z Polikliniką w Krakowie. W roku 2012 uzyskał tytuł specjalisty anestezjologii i intensywnej terapii. W roku 2017 ukończył studia podyplomowe „Medycyna bólu” w CMKP Uniwersytetu Jagiellońskiego. Tytuł doktora nauk medycznych uzyskał w 2021 roku w Instytucie Gruźlicy i Chorób Płuc w Warszawie. W latach 2019-2020 pełnił funkcję Zastępcy Ordynatora, a od października 2020 roku pełni funkcję Ordynatora Klinicznego Oddziału Anestezjologii i Intensywnej Terapii Szpitala św. Rafała w Krakowie.

 

Akcja szczepień personelu medycznego przeciw COVID-19

W poniedziałek w Szpitalu św. Rafała rozpoczęliśmy akcję szczepień personelu medycznego przeciw COVID-19. Pierwszym zaszczepionym został Pan prof. dr hab. n. med. Ryszard Gajdosz z Oddziału Klinicznego Anestezjologii i Intensywnej Terapii.

 

Od 4.01.2020 r. w Szpitalu św. Rafała prowadzona jest akcja szczepień wśród personelu medycznego. W pierwszej partii Placówka otrzymała 180 dawek preparatu firmy Pfizer.

Akcja rozpoczęła się o godz. 9.00 i jako pierwszy szczepionkę otrzymał Pan prof. dr hab. n. med. Ryszard Gajdosz. Szczepienie poprzedza wypełnienie odpowiedniej ankiety oraz badanie internistyczne.

Chciałbym swoją postawą pokazać wszystkim niezdecydowanym, że szczepienie przeciw SARS-CoV-2 jest w pełni bezpieczne i bezbolesne. Jest to jednocześnie potężny sukces nauki, porównywalny, a nawet bardziej doniosły niż pierwsze lądowanie człowieka na księżycu w 1969 r. Po raz pierwszy bowiem w historii, przy współpracy wielu naukowców i w błyskawicznym czasie udało się stworzyć w pełni bezpieczną i skuteczną szczepionkę, która ochroni ludzkość przed rozwojem pandemii, pozwalając wszystkim nam szybciej powrócić do normalności. Po przyjęciu szczepionki czuję się świetnie – mówi prof. dr hab. n. med. Ryszard Gajdosz.

Obrona pracy doktorskiej lek. Mariusza Banacha

Lek. Mariusz Banach obronił pracę doktorską pt. „Ocena skuteczności leczenia tętniaków tętnicy środkowej mózgu metodą klipsowania i embolizacji”.

 

Tym samym 28.09.2020 r. otrzymał tytuł doktora nauk medycznych, który został nadany przez Radę Naukową Uniwersytetu Warmińsko – Mazurskiego w Olsztynie.

Praca doktorska oparta była na materiale własnym Pana Doktora. Leczenie wszystkich Pacjentów włączonych do badań (118 osób) odbywało się w Szpitalu św. Rafała. Szpital Św. Rafała od początku istnienia Oddziału Klinicznego Neurochirurgii zajmuje się leczeniem skomplikowanych przypadków pękniętych i niepękniętych tętniaków, a począwszy od 2014 r. oferuje Pacjentom możliwość leczenia tętniaków również technikami wewnątrznaczyniowymi.

Serdecznie gratulujemy!

Zaangażowani w walkę z epidemią

O chorobie COVID-19 i leczeniu pacjentów rozmawiamy z Dyrektor Szpitala św. Rafała w Krakowie Katarzyną Palarską oraz Dyrektorem Medycznym Szpitala, dr. n. med. Jerzym Matyskiem, internistą, kardiologiem, Ordynatorem Oddziału Klinicznego Kardiologii Inwazyjnej, Elektroterapii i Angiologii.

 

Epidemia koronawirusa nie słabnie. Wciąż przybywa zakażonych. Co każdy powinien wiedzieć o chorobie COVID-19? Jakie są jej objawy?

Dr n. med. Jerzy Matysek: Do kluczowych objawów należą: gorączka powyżej 38 stopni, kaszel, duszność oraz nagła utrata węchu i utrata bądź zaburzenia smaku (najbardziej charakterystyczne objawy). Może pojawić się również osłabienie, uczucie zmęczenia, bóle głowy, biegunki, bóle brzucha, nudności, wymioty, zapalenie spojówek. Należy też pamiętać, że u niektórych osób mogą wystąpić tylko pojedyncze z wyżej wymienionych, a nawet niecharakterystyczne objawy.

Większość ludzi przechodzi infekcję koronawirusem bezobjawowo bądź skąpoobjawowo, ale niektórzy są narażeni na ciężki przebieg choroby. Kto jest w grupie ryzyka?

J. Matysek: To m.in. pacjenci powyżej 75. roku życia, osoby z chorobami współistniejącymi (np. cukrzyca, choroby układu krążenia, niewydolność nerek), chorzy w trakcie leczenia onkologicznego, osoby z zaburzeniami odporności. Trzeba jednak wyraźnie zaznaczyć, że przebieg COVID-19 jest nieprzewidywalny. Choć największą zachorowalność i śmiertelność obserwuje się w grupach ryzyka, to zachorowania – z ciężkim przebiegiem, a nawet zgonem – występują w każdej grupie wiekowej. Myślenie, że dzieci, młodzież i młodzi, zdrowi dorośli nie są zagrożeni, jest ryzykowne.

Jakie powikłania może dawać COVID-19?

J. Matysek: Kluczowym powikłaniem jest uszkodzenie płuc z następową niewydolnością oddechową. COVID-19 ma cztery fazy, które oczywiście nie u wszystkich muszą wystąpić. I to stadium bezobjawowe lub skąpoobjawowe, które dotyczy 80–90 procent osób. II to stadium pełnoobjawowe z umiarkowanym nasileniem objawów. W III stadium występuje już niewydolność oddechowa, spowodowana nadmierną odpowiedzią immunologiczną organizmu oraz toczącym się procesem zapalnym. I wreszcie IV to stadium najcięższe – ostra niewydolność oddechowa.

Jak wygląda leczenie COVID-19?

J. Matysek: Lecząc się w domu, w razie gorączki zażywamy np. paracetamol czy ibuprofen. Zalecany jest przede wszystkim odpoczynek. Należy unikać wysiłku fizycznego, gdyż nadmierny wysiłek może pogorszyć stan chorego i spowodować nasilenie objawów. Bardzo ważne jest nawadnianie organizmu. Jeśli mamy możliwość, to kontrolujmy także saturację, czyli wysycenie krwi tlenem – do tego służy proste urządzenie zwane pulsoksymetrem.

Co powinno nas zaniepokoić? Kiedy konieczna jest hospitalizacja?

J. Matysek: Zaniepokoić nas powinno, jeśli dotychczasowe objawy ulegają pogorszeniu. To może być narastająca duszność i spadek saturacji poniżej 95 procent, wzrost częstości oddechów powyżej 20–30 na minutę lub nasilająca się gorączka. Przypomnieć tu jednocześnie warto, że nadzór nad pacjentami, którzy chorują w domu, sprawują lekarze rodzinni. W przypadku nagłego pogorszenia stanu zdrowia, zwłaszcza przy braku możliwości kontaktu z lekarzem POZ, należy wezwać Pogotowie Ratunkowe.

A jak leczeni są pacjenci w szpitalu?

J. Matysek: Na COVID-19 nie ma leku, więc stosuje się leczenie objawowe. Oczywiście wszystko zależy od stadium choroby. W stadium II stosuje się m.in. nawadnianie organizmu (doustne i dożylne), leki przeciwgorączkowe, włącza się tlenoterapię, podaje leki przeciwzakrzepowe, lek antywirusowy i /lub ewentualnie osocze ozdrowieńców. W stadiach III i IV, czyli tych najcięższych chorym podaje się również glikokortykosteroidy – lekiem I wyboru jest deksametazon, który hamuje nadmierną odpowiedź immunologiczną organizmu, gasząc proces zapalny.

Jak zorganizowana jest obecnie szpitalna opieka nad pacjentami?

J. Matysek: Mamy obecnie cztery stopnie szpitalnego zabezpieczenia infekcji COVID-19. Pierwszy stopień to szpitale, które posiadają wyłącznie łóżka dla pacjentów z podejrzeniem zakażenia, bez łóżek intensywnej terapii. Stopień drugi to placówki takie jak nasz Szpital, wyposażone w łóżka umożliwiające tlenoterapię, łóżka intensywnej terapii (z respiratorami) oraz łóżka obserwacyjne (najczęściej na izbie przyjęć). Do szpitali III stopnia trafiają pacjenci, którzy wymagają leczenia specjalistycznego (np. z zawałem serca, udarem mózgu, poważnymi urazami itp.), a jednocześnie są zakażeni. Czwarty stopień to natomiast szpitale, które koordynują opiekę nad pacjentami z COVID-19 w każdym województwie.

W jaki sposób Szpital św. Rafała w Krakowie angażuje się w walkę z epidemią?

Dyrektor Katarzyna Palarska: Szpital św. Rafała, należący do grupy Scanmed, działa w systemie podstawowego szpitalnego zabezpieczenia świadczeń opieki zdrowotnej, czyli w tzw. sieci szpitali. To placówka wielospecjalistyczna, posiadająca oddziały zabiegowe wraz z intensywną terapią oraz izbę przyjęć. Od samego początku nasz szpital uczestniczy w procesie walki z epidemią. Już wiosną dostosowaliśmy strukturę budynków do wytycznych Ministerstwa Zdrowia. Przygotowaliśmy śluzy, wytyczyliśmy trasy dla pacjentów i personelu, dokonaliśmy podziału izby przyjęć na strefę czystą i brudną, utworzyliśmy izolatki dla pacjentów z podejrzeniem zakażenia, wprowadziliśmy wstępną selekcję dla pacjentów hospitalizowanych oraz obowiązkowy pomiar temperatury i ankietę pacjenta ambulatoryjnego – oczywiście poradnie dla tych pacjentów również są odpowiednio przygotowane. Prócz tego została wyodrębniona sala operacyjna dla pacjentów z podejrzeniem zakażenia, którzy wymagają natychmiastowej interwencji chirurgicznej.

W Państwa szpitalu działa również oddział covidowy.

Katarzyna Palarska: Tak. Antycypując dynamiczny rozwój pandemii i wychodząc naprzeciw zwiększającemu się zapotrzebowaniu już pod koniec października utworzyliśmy 24-łóżkowy Oddział Covidowy. Oddział ten został uruchomiony w ciągu jednej doby od otrzymania decyzji administracyjnej Ministerstwa Zdrowia, przy bardzo dużym zaangażowaniu naszych pracowników. Szpital służy także pomocą w zakresie łóżek respiratorowych dla pacjentów zakażonych. Udostępniliśmy 4 łóżka intensywnej terapii z respiratorami dla najciężej chorych. Prócz tego w izbie przyjęć posiadamy dwa łóżka izolacyjne dla pacjentów z podejrzeniem COVID-19. Łącznie utworzyliśmy więc 30 łóżek covidowych, co stanowi ok. 25 proc. wszystkich łóżek, jakimi dysponujemy w naszym szpitalu.

Warto wspomnieć, że Grupa Scanmed, do której należy Szpital św. Rafała, posiada jednostki w całej Polsce. W ramach walki z pandemią dotychczas przeznaczyliśmy około 200 łóżek szpitalnych i jesteśmy gotowi do udostępnienia kolejnych stu, jeśli sytuacja będzie tego wymagać.

W odpowiedzi na prośbę NFZ utworzyli Państwo również punkt wymazowy przy ul. Bochenka.

Katarzyna Palarska: To punkt dla pacjentów skierowanych na badanie przez lekarzy POZ. Mieści się przed budynkiem naszego szpitala, na parkingu. Jest czynny codziennie – od poniedziałku do soboty w godz. 8–13, a w niedziele w godz. 15–20.

Szpital św. Rafała oczywiście leczy nie tylko chorych z COVID-19, ale również pacjentów z innymi schorzeniami. Jak to obecnie wygląda?

Katarzyna Palarska: Szpital działa w normalnym trybie bo to niezwykle ważne w czasie, gdy duża cześć systemu ochrony zdrowia przekierowana jest na bezpośrednią walkę z pandemią. Udzielamy świadczeń specjalistycznych w pełnym zakresie w dziedzinach: neurochirurgii, gdzie mamy największy oddział neurochirurgii w Małopolsce, ortopedii, kardiologii – w tym całodobowo kardiologii inwazyjnej oraz chirurgii onkologicznej i ogólnej. Realizujemy świadczenia oraz procedury zabiegowe dla pacjentów wymagających leczenia onkologicznego, chorych urazowych oraz przyjmowanych w trybie pilnym, w stanach zagrożenia zdrowia i życia. Częściowo zostały ograniczone świadczenia realizowane w trybie planowym – zgodnie z zaleceniami Ministerstwa Zdrowia i NFZ. W związku z przekształceniami szpitali krakowskich w placówki II i III stopnia ograniczeniu uległa w tychże jednostkach dostępność świadczeń dla pacjentów niezakażonych. Dlatego nasz szpital notuje znaczny wzrost interwencji w izbie przyjęć oraz wzrost liczby chorych przekazywanych przez zespoły ratownictwa medycznego. Głównie są to chorzy urazowi i w stanach nagłych.

Korzystając z okazji chcielibyśmy przekazać podziękowania dla personelu medycznego i niemedycznemu Szpitala św. Rafała, który codziennie walczy o zdrowie i życie naszych pacjentów. Bez Waszego ogromnego zaangażowania, wysiłku i poświęcenia stawienie czoła wyzwaniom nie byłoby możliwe.

 

Rozmawiała Paulina Szymczewska

Źródło: Gazeta Krakowska, 20.11.2020 r.

 

Oddział Covid uruchomiony w Szpitalu Św. Rafała w ciągu doby!

W dniu wczorajszym otrzymaliśmy decyzję Wojewody Małopolskiego Pana Łukasza Kmity o utworzeniu 24 łóżkowego oddziału dla chorych z zakażeniem SARS-CoV-2.

 

Dzięki zaangażowaniu i całonocnej pracy personelu medycznego, niemedycznego a nawet ich rodzin, przygotowaliśmy bezpieczny dla naszego Personelu i Pacjentów Oddział Covid.

Z całego serca dziękujemy wszystkim zaangażowanym, którzy pomogli dokonać rzeczy nadzwyczajnej. Nieustannie dziękujemy Personelowi, który podjął się opieki nad chorymi. Wszystko to realizujemy w czasie gdy Szpital bez przerwy pracuje w trybie ostrym, zabezpieczając medycznie cały południowy region Krakowa.

Razem w walce z Covid-19!

 

Rusza bezpłatna poradnia pediatryczna

20.10.2020 r. w Przychodni POZ przy ul. Adama Bochenka 10 (obok Szpitala św. Rafała) rozpoczęła działalność Poradnia Pediatryczna w ramach umowy z NFZ.

 

Jest to uzupełnienie dotychczasowej oferty dla osób dorosłych. Od poniedziałku do piątku małych Pacjentów opieką otoczy lek. Piotr Dziadek (specjalista chorób dzieci) oraz zespół pielęgniarek i położnych.

Rozszerzenie naszej oferty jest odpowiedzią na rosnące zapotrzebowanie w zakresie opieki pediatrycznej wśród mieszkańców okolicznych osiedli.

Zapisy do Przychodni następują w drodze złożenia stosownej deklaracji POZ i nie obowiązuje przy tym rejonizacja.

Więcej informacji uzyskacie Państwo pod numerem telefonu: 12 629 88 00 oraz w placówce.

 

Endoskopia w Szpitalu św. Rafała

Doktor Pietruszka jest specjalistą chirurgii ogólnej od 2018 roku. Szkolenie w ramach rezydentury odbył w Szpitalu Uniwersyteckim w Krakowie na Oddziale Chirurgii Ogólnej, Onkologicznej i Gastroenterologicznej.

 

Ukończył Wydział Lekarski Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie, gdzie następnie pracował jako asystent przekazując swoją wiedzę i praktyczne umiejętności studentom wydziału lekarskiego. Uzyskał stopień doktora nauk medycznych w 2019 roku, broniąc pracę poświęconą badaniom nad możliwością personalizacji leczenia raka żołądka w zakresie chemioterapii.

Jego największą pasją jest endoskopia. Wykonuje praktycznie wszystkie zabiegi z zakresu endoskopii przewodu pokarmowego, zarówno w ramach diagnostyki (w tym programy badań przesiewowych) ale także w ramach szeroko pojętej endoskopii zabiegowej. Zasada jest prosta – im trudniejszy zabieg, z tym większą pasją go wykonuje.

W pracy zawodowej rozwija się poprzez uczestnictwo w szkoleniach i kursach o tematyce chirurgicznej, endoskopowej oraz w zakresie żywienia klinicznego.

Jest członkiem: Towarzystwa Chirurgów Polskich, Europejskiego Towarzystwa Chirurgicznego oraz sekcji endoskopowej TCHP, Europejskiego Towarzystwa Endoskopii Przewodu Pokarmowego ESGE, Polskiego Towarzystwa Żywienia Pozajelitowego, Dojelitowego i Metabolizmu POLSPEN.

E-sklep Umów wizytę top